 |
Festiwal Pianistów Jazzowych w Warszawie 2004
| Dzień Dobry 2004-10-08 |
ROZMOWA
Ludzie lubią jazz
- mówi pianista Michał Tokaj o zakończonym ostatnio II Warszawskim Festiwalu Pianistów Jazzowych |
Wraz ze swoim trio brał Pan udział w festiwalu. Woli Pan tego typu imprezy czy jednorazowe koncerty?
Każdy rodzaj kontaktu z publicznością jest dobry i ważny. Nie mogę wybierać pomiędzy koncertami festiwalowymi czy kameralnymi koncertami klubowymi. Każdy z nich jest bowiem osobistym doświadczeniem.
WFJF to koncerty uznanych już pianistów jazzowych, ale też szansa dla debiutantów. Czy to trafne zestawienie?
Jak najbardziej. Od zawsze kontakt starszych i młodszych muzyków był czymś naturalnym. przekazywanie doświadczeń, których nie można poznać w szkole. Baza tym taki występ jest szansą dla młodych muzyków na zaistnienie na większej scenie z udziałem nieprzypadkowej publiczności.
Jak ocenia Pan polską scenę jazzową?
|
Uważam, że jazz w Polsce ma się nienajgorzej. Jest coraz więcej miejsc do grania, powstają nowe kluby, nowe festiwale. Myślę, że ludzie wbrew pozorom chcą słuchać jazzu. Muszą jednak znaleźć się tacy, którzy dysponując odpowiednimi środkami będą chcieli promować tę muzykę. Mecenat chyba nigdy nie straci na aktualności. Polscy muzycy mają teraz szansę zaistnieć szerzej na międzynarodowej scenie dzięki integracji europejskiej, a polski jazz to jedno z naszych najbardziej kreatywnych i wartościowych dokonań.
EDYTA NOWAK
|
foto: Arch. |
| Rzeczypospolita 2004-10-04 |
Udany Festiwal Pianistów Jazzowych
Spokojni o jutro fortepianu
Świetny występ solowy Jana Jarczyka zakończył wczoraj II Festiwal Pianistów Jazzowych. Trwająca od czwartku impreza zgromadziła pianistów z trzech pokoleń. |
Krzysztof Herdzin
foto: Maciej Skawiński. |
Jan Jarczyk, który od prawie trzydziestu lat mieszka w Kanadzie, przyjechał do Polski po dtugiej przerwie. Zaprezentował własne - jak o nich mówi - improwizowane kompozycje, standard "Body and soul", a także utwór nawiązujący do francuskiej muzyki ludowej. Wcześniej, w niedzielę wystąpił młodszy o ponad dwadzieścia lat Krzysztof Herdzin, który komponuje muzykę klasyczną, jazzową, ale i pop. Grywa z orkiestrami i zespołami kameralnymi, pracował nawet jako organista w kościele. Koncert, złożony ze standardów i własnych kompozycji, potwierdził jego wszechstronność. W sobotę słuchaliśmy Michał Tokaj Trio. Lider - jeden z najciekawszych współczesnych pianistów - stworzył wraz z perkusistą Romanem Ślefarskim i kontrabasistą Michałem Jarosem niezwykły spektakl, pełen refleksji, wahań, niedopowiedzianych fraz. Tokaj waży dosłownie każdą nutę, a każdy dźwięk przynosi nowe emocje. Występy gwiazd rozpoczął w piątek Andrzej Kurylewicz - wybitny kompozytor i pionier polskiego jazzu, jednak silnie związany z muzyką klasyczną. Właściwą jej elegancję i czystość słychać było w każdym z utworów. Kurylewicz to muzyk dystyngowany, ale czerpiący wielką radość z improwizacji. Nie krył satysfakcji, gdy spontanicznie wtrącane nuty brzmiały lępiej, niż oczekiwał. Doskonale rozumiał się z Mariuszem Bogdanowiczem (kontrabas) i Cezarym Konradem (perkusja) - byliśmy świadkami idealnego współbrzmienia instrumentów.
Festiwalowi towarzyszył konkurs młodych pianistów Debiuty. Tegorocznym zwycięzcą został Kamil Urbański, który występował już na festiwalu Jazz Juniors i Złota Tarka. Drugie miejsce przyznano dwóm muzykom - Maciejowi Tubisowi i Jakubowi Cichockiemu. Finaliści sięgali po utwory Chopina i Duke Ellingtona, ale prezentowali też własne kompozycje. Festiwal dowiódł, że nie tylko o teraźniejszość, ale i przyszłość naszej pianistyki jazzowej możemy być spokojni
Paulina Wilk
|
|
|
 |